Okręg Szczecin ZŻ NSZ uczestniczył we Mszy św. w Berlin – Plötzensee – 12 września 2015 r.

Tadeusz 14 września 2015 0
Okręg Szczecin ZŻ NSZ uczestniczył we Mszy św. w Berlin – Plötzensee – 12 września 2015 r.

W dniu 12 września reprezentacja Okręgu Szczecin ZŻ NSZ wzięła udział na zaproszenie Polskiej Misji Katolickiej (PMK) w Berlinie w corocznej uroczystości w byłym więzieniu Moabit – Ploetzensee, w którym od podczas II wojny światowej gilotynowano m.in. członków Związku Jaszczurczego, wywiadu ZJ i innych narodowców.

Organizatorami tej uroczystości była Rada Parafialna i Polacy skupieni przy Polskiej Misji Katolickiej w Berlinie.

Uroczystości rozpoczęły się okolicznościową Mszą św., odprawioną przez księdza Marka Kędzierskiego, SDB,  Proboszcza PMK w Berlinie. Msza odprawiona została w bezpośrednim sąsiedztwie byłego miejsca straceń.

Całej tej uroczystości powagi dodawały poczty sztandarowe organizatora – Polskiej Misji Katolickiej w Berlinie, oraz zaproszonej reprezentacji Okręgu Szczecin ZŻ NSZ.

Po wprowadzeniu pocztów sztandarowych, ale jeszcze przed Mszą św., odbyło się krótkie wprowadzenie w temat tych obchodów i odczytane zostały fragmenty kilku listów więźniów pisanych z tego więzienia do swych rodzin, w oczekiwaniu na egzekucję. Tę część wprowadzającą w nastrój tamtych dni przygotowała i wykonała grupa Schola Marana Tha pod kierownictwem organistki z PMK Berlin, pani Anny Kokowskiej – Weinstok. Ten kilkuosobowy żeński zespół wykonywał również oprawę Mszy św.

 

Oto treść tego wprowadzenia do uroczystości przed Mszą św.:

„Więzienie Plötzensee zostało zbudowane w latach 1868 – 1879. Na terenie o powierzchni 25 hektarów powstał kompleks budynków mogących pomieścić 1200 więźniów. Było to nie tylko miejsce pobytu skazanych na pozbawienie wolności, ale od początku wykonywano w nim wyroki śmierci. W 1937 r. sprowadzono gilitynę, którą umieszczono w sąsiednim pomieszczeniu . Nowa technologia zabijania do końca 1945 r. została zastosowana 2891 razy.

Plötzensee to także miejsce martyrologii polskiego narodu, zamordowano tu 253 obywateli polskich oraz wielu Rodaków, którzy znajdują się na niemieckiej liście,  gdyż zamieszkiwali tereny należące do III Rrzeszy i posiadali obywatelsto niemieckie. Więźniowie skazani na karę śmierci, zakuci w kajdany przygotowywali się na ostatnią drogę w tzw. „Domu Śmierci” – cele na parterze: korzystali oni z posługi kapłana, pisali listy pożegnalne do rodzin. Egzekucje wykonywano o świcie, w latach 1943 – 1944 przeniesiono je na godziny wieczorne i nocne. Po wykonaniu egzekucji, która trwała kilka sekund, zwłoki przekazywano do Instytutu Anatomii i Biologii Uniwersytetu w Berlinie i Greifwaldzie.Po wykonaniu sekcji i sporządzeniu preparatów biologicznych, zwłoki były palone w krematorium, a prochy grzebane w zbiorowych mogiłach. Koszty pobytu w więzieniu, procesu sądowego, opłaty kata ponosiła rodzina skazanego.

Poszli polscy męczennicy, za przykładem Chrystusa, na drogę krzyżową, pokorni   w cierpieniach i ufni w zwycięstwo. Pełni bólu pisali do swoich rodzin kilka dni przed śmiercią.

 

Moja kochana Żono i Dziecko! Dziękuję za wszelką dobroć i proszę Cię o przebaczenie, jeżeli kiedykolwiek zawiniłem wobec Ciebie.Wciąż nie mogę dojść do siebie – nigdy nie przypuszczałbym, że czeka mnie kara śmierci. Moje młode życie dobiega kresu i nie będzie mi dane dzielić go z Wami… Choć spotkał mnie tak ciężki los, zawsze musimy się zgadzać z wolą Najwyższego. Zaufajcie Panu, gdyż wszystko jest w Jego ręku. Módlcie się usilnie do Najświętszego Serca Pana Jezusa, ofiarujcie za mnie Msze święte.

Staraj się wychowywać małą w Bogu i dla Boga i niech takie też będzie wasze życie. Bronisław Kokowski stracony 30 lipca 1943 r., miał 27 lat.

 

Dzisiaj o godz. 7-mej wieczorem( tj. 8 kwietnia 1943 r.)- pisał nieznany skazaniec – zostanie wykonany mój wyrok, mam więc jeszcze 6 godzin czasu. Chcę się przygotować do spowiedzi i Komunii św., którą o godzinie piątej będę mógł przyjąć. Żegnam Cię, kochany Ojcze, Kochana Mamo i całuję Wasze spracowane ręce, dziękując za dobre wychowanie mnie. Chciałem na starość dać Wam to, czego łaknęliście przed wojną, tj. zapewnić spokój i dobrobyt. Nie udało się.Tak chciał Bóg, los, przeznaczenie.Niech Was Bóg prowadzi i ma w swej świętej Opiece, a gdy mnie do siebie powoła, będę się za Was modlił.

 

Henryk Sobkowiak z Poznania przed wykonaniem wyroku pisał:

Serce moje teraz już spokojniejsze, zupełnie zdane na wolę Bożą, bowiem nawiedził je już w  zeszłym tygodniu Jezus w Eucharystii. Cały się Jemu oddałem. Nic już nie mam, co by moim było. Wszystko dla Niego, z Nim i w Nim cała moja ufność i wiara. Dziękuję Wam z głębi serca za Wasze modlitwy. Jezus i Maria stale mnie wspierają. Wielką pomocą i pociechą ducha dla mnie jest tutaj „Naśladowanie Chrystusa”, które stale czytam.Staram się z Wolą Bożą pogodzić! Bóg dał, Bóg wziął. Twoja wola niech się we wszystkim stanie, o Panie!

Zginął 20 października 1942 r.

 

Wanda Węgierska pisała w ostatnim swoim liście do Matki:

Pomyśl, Kochanie,  za dwie godziny będę razem z Tatusiem, Kazikiem przed Obliczem Boga. Dziękuję Ci, Najdroższa Mateńko, za wszystko coś dla mnie zrobiła. Jesteś najdzielniejszą, najlepszą z matek. Bądź twarda do końca. Ja wierzę i wiem, że spotkamy się tam – na drugim świecie. Trzymam w ręce różaniec, w sercu mam Jezusa. O wszystkim i wszystkich myślę i pamiętam. Módl się Mateńko za dusze w czyśćcu cierpiące wśród nich i ja się znajdę, by kiedyś  czysta  pójść  do Boga i zostać przy nim na zawsze. Jestem twarda i dumna dumą  patriotów, dumą  żołnierzy oddających życie  dla Ojczyzny. To przecież wszystko dla ukochanej Polski. Nie płacz, mam na ustach uśmiech. I Ty nie płacz Kochanie, mój duch z Tobą zostanie. Nie myśl, że cierpiałam dużo fizycznie w mym życiu więziennym. W tej chwili był u mnie ksiądz,  znowu Je- zus wstąpił w serce moje  za pół godziny Mateńko Najdroższa, pójdę z Nim na stracenie. W ostatnim momencie oddam się pod opiekę Jezusowi, Maryi i św. Józefowi, o Tobie myśleć będę.

Zginęła 25 czerwca 1943 r.

 

Odeszli cicho i godnie jak przystało na Polaków. Odeszli z wiarą w Boga i Tę, która „nie zginęła”…

Wiedzieli za co giną i wiedzieli, gdzie idą…

Nie dane im było w godzinie stracenia oglądać swoich najdroższych, nie danym im było pocałować Krzyża, nie dane im nawet było wiedzieć, gdzie ich popioły zostaną…

Odeszli, abyśmy my żyli, aby żyła Polska. Odeszli na zawsze, ale żyją  – i mówią:

„Żyjcie dla Polski tak godnie, jak myśmy dla Niej godnie umierali.””.

 

Kilka słów wprowadzających w liturgię tej specjalnej Mszy św. wypowiedział też ksiądz Proboszcz, zwracając uwagę na tegoroczne uroczystości rocznicowe, wplatające się bezpośrednio w podobne uroczystości odbywające się z okazji 70 rocznicy zakończenia II wojny światowej, a więc także w obchody wyzwalania niemieckich obozów koncentracyjnych. W kilku z nich, takich jak: Ravensbrueck i Dachau udało się już odprawić okolicznościowe Msze św. Ta Msza św. w więzieniu Moabit – Ploetzensee w Berlinie, również szczególnie wplotła się w ten ciąg pamięci, szczególnie w odniesieniu do pomordowanych tu 253 Polaków. Planowana jest jeszcze w miesiącu październiku Msza św. na terenie byłego niemieckiego obozu zagłady w Sachsenhausen koło Berlina.

 

Bezpośrednio po Mszy św. wszyscy uczestnicy przeszli w krótkiej procesji do byłej sali straceń i tam w ciszy i zadumie ustawili się, by złożyć hołd pomordowanym niewinnym ofiarom. Odmówiono Koronkę do Miłosierdzia Bożego i złożono kwiaty, oraz postawiono biało-czerwone znicze. Był też czas na cichą, indywidualną modlitwą w intencji osób tam pomordowanych.

 

Po tych dwóch poruszających chwilach jeszcze kilka pamiątkowych zdjęć na terenie byłego więzienia i nasza grupa ze Szczecina w asyście gospodarzy udała się do domu parafialnego im. Sw. Jana Pawła II dla PMK w Berlinie, na spotkanie i przygotowany poczęstunek przy którym mogliśmy bliżej poznać się i porozmawiać na nurtujące nas Polaków tematy.

Teren przy pięknej i łączącej różne style architektoniczne, zabytkowej Bazylice św. Jana w Berlinie, przyległy do nowo wybudowanego polskiego domu parafialnego – pięknie  wkomponowanego w tamtejszą zieloną scenerię, na chwilę zamienił się w miejsce przyjaznego i patriotycznego spotkania Polaków. Przy grilu pełnym smakowitego mięsiwa różnego gatunku i jak na taką liczbę osób bardzo sprawnie obsługiwanym, a także przy zastawionych sałatkami, ciastem i napojami stołach rozmowom nie było końca. Rozwieszony baner Okręgu Szczecin ZŻ NSZ oraz umocowana flaga biało- czerwona z krzyżem NSZ przypominały wszystkim uczestnikom o patriotyczno-narodowym charakterze tego jakże zarazem duchowego spotkania. Spotkanie to zaszczycił swą obecnością ksiądz Proboszcz. Wymiany zdań i rozmowy na tematy nurtujące Polaków i jakże wiele przyjaznych i życzliwych słów utwierdziły nas wszystkich, że Polacy mogą w przyjaźni i wzajemnej do siebie życzliwości razem się spotykać i cieszyć ze swej polskości i tradycji. Tamte ofiary niewinnie pomordowanych, towarzyszące nam poniekąd duchowo, z całą pewnością nie poszły na marne. Oni wtedy umierali za wolną Polskę, a my teraz o nią w dalszym ciągu walczymy dla siebie i dla przyszłych pokoleń Polaków. Czas nieubłaganie jednak pćdził do przodu i trzeba było się pożegnać i wracać. Ale wspomnienia piękne i wzniosłe pozostaną.

Takie spotkania na podłożu historycznym, ale i na silnym fundamencie naszej wiary katolickiej budują i utwierdzają naszą tożsamość narodową i jednoczą Polaków biorących w nich udział. Granice wtedy nie istnieją, a powracają nasze wspólne tradycje i kulturowe wartości. Dziękujemy tą drogą wszystkim organizatorom tego niezapomnianego wydarzenia za umożliwienie nam uczestnictwa i gorącą, serdeczną gościnę. Było to dla nas zaszczytem móc się wspólnie pomodlić za ofiary niemieckiej nienawiści.

Zachęcamy równocześnie wszystkich Rodaków do odwiedzania tego więzienia Berlin – Ploetzensee, kiedy tylko będziecie w Berlinie, a już teraz warto sobie to zapisać w kalendarzu, by na przyszły rok włączyć się osobiście w upamiętnienie tamtych dni. Szczegóły historychne i mapka dojazdowa umieszczone są poniżej.

My znowu będziemy na przyszłorocznych obchodach, o ile tylko Pan Bóg pozwoli.

Czołem zamordowanym w niemieckiej katowni Polskim Bohaterom!

 

Wyjeżdżając z Berlina podjechaliśmy jeszcze na moment pod symbol sowieckiej okupacji i podziału krajów Europy – berlińskiej Bramy Brandenburskiej. Tam wśród licznej grupy turystów, jak można było rozeznać – z całego świata, zaznaczyliśmy obecność Narodowych Sił Zbrojnych. Wymieniliśmy też krótkie informacje z ciekawym tego zdarzenia turystą z bardzo odległego zakątka świata – Tajlandii, który to właśnie zrobił nam to pamiątkowe zdjęcie.

 

Po przyjeździe do Szczecina, reprezentacja naszej grupy wyjazdowej pomimo już późnych godzin wieczornych, odwiedziła grób byłego Prezesa ZŻ NSZ Okręg Szczecin, Pana Antoniego Rogowskiego na szczecińskim Cmentarzu Centralnym. Zapaliliśmy symboliczne znicze oraz złożyliśmy wiązankę kwiatów w imieniu wszystkich członków Okręgu Szczecin ZŻ NSZ. Odmówiliśmy indywidualnie, każdy w ciszy i skupieniu, krótką modlitwę za Jego Duszę.

Pamiętamy Panie Prezesie!           Cześć Jego Pamięci!

 

A tutaj dla tych którzy chcieliby się nieco więcej dowiedzieć o historii tego więzienia umieszczamy trochę więcej informacji ogólnych, zaczerpniętych ze strony Polskiej Misji Katolickiej http://www.pmk-berlin.de/index.php?id=1 :

Ogólne informacje o miejscu „Plötzensee”:

Więzienie Berlin – Plötzensee zostało zbudowane w okresie od 1868 do 1879 roku. Na terenie o powierzchni 25 hektarów powstał kompleks budynków mogący pomieścić 1200 wieżniów .Był nie tylko miejscem pobytu osób skazanych na pozbawienie wolności , ale od początku swojego istnienia pełnił role miejsca ,w którym wykonywano wyroki śmierci . W okresie pomiędzy 1890 – 1936 na dziedzińcu więzienia zostało ściętych toporem 81 osób skazanych na karę śmierci .

Po dojściu do władzyAdolfa Hitlera w 1933 roku , Plötzensee zostało jednym z wielu miejsc uwięzienia i likwidacji przeciwników politycznych .Wyroki śmierci coraz liczniej zapadały przed Sondergerichten , wymagało to również usprawnienia technicznego tej procedury . Na wniosek Ministra Sprawiedliwości Franza Gürtnera 14 pażdziernika 1936 roku podjęta zostaje decyzja o wykonywaniu wyroków śmierci przez ścięcie gilotyną – Fallbeil . W roku 1937 w jeden z baraków na terenie więzienia Plötzensee zostaje przebudowany na miejsce straceń i zostaje w nim umieszczona gilotyna , sprowadzona w tajemnicy z więzienia w Bruchsal . Nowa maszyna do zabijania ludzi natychmiast zostaje wprowadzona do użytku i jeszcze w roku 1937 zostaje zamordowanych 37 osób , 1938 – 56 , a w 1939 – 95 . Nowa technologia zabijania tylko w więzieniu Berlin – Plötzensee została zastosowana do 1945 roku 2891 razy ,w ogromnej większości ofiarami były osoby skazane za przestępstwa polityczne .

Po rozpoczęciu II wojny światowej mury więzienia wypełniły się uczestnikami ruchu oporu , robotnikami przymusowymi ,osobami krytykującymi „ nowy porządek „ z całej zajętej Europy . Plötzensee jest to również miejsce martyrologi naszego narodu , Polacy to duża część ofiar – zostało tutaj zamordowanych 253 obywateli polskich . Ale równiez dziesiątki członków Polonii w Niemczech , (posiadających oficjalnie obywatelstwo niemieckie) ich nazwiska znajdują się na liście niemieckiej .Szczególnie o nich nie możemy zapomnieć , bo umierali działając w obronie Polski .

Wybitni Polacy zamordowani na Plötzensee

Wanda Węgierska – ur. 1.02.1919 r. w Łodzi; zm. 25.06.1943 r. Berlin harcerka i żołnierka wywiadu.

Monika Dymska – ur. 1918 r. ; skazana 12.3.1943 r.; zm. 25.06.1943 harcerka i żołnierz AK. Nina Veith – ur. ……; aresztowana w Warszawie 25.02.1942 r.; stracona 26.06.1943 r. Berlin.

Antoni Wolniewicz – działacz Stronnictwa Narodowego zdradzony przez agenta Gestapo, aresztowany w Warszawie w grudniu 1940 r. Skazany wraz z ośmioma towarzyszami na karę śmierci. Miał 31 lat.

Mścisław Frankowski – powstaniec wielkopolski, urzędnik, działacz Stronnictwa Narodowego, jeden z założycieli konspiracyjnej Narodowej Organizacji Bojowej, Edmund Konieczny – aresztowany w Berlinie 18.02.1942 r.; stracony 20.07.1943 r.

Bogusław Świętopełek Wojciechowski – jeden z kierowników wywiadu na Pomorzu. Aresztowany w Berlinie 18.02.1942 r.; ścięty 22.12.1942 r. Irena Bobowska – stracona 28.09.1942 harcerka , poetka z Poznania Maria Gąszczak – do 1939 r. nauczycielka w Głomsku. Aresztowana przez Gestapo w listopadzie 1942 r., stracona w 1943 r.

Józefat Sikorski działacz akademicki, członek Stronnictwa Narodowego , szef Wydziału Spraw Gospodarczych Narodowej Organizacji Bojowej. 20 marca 1943 zgilotynowany w więzieniu Plötzensee.

Więżniowie skazani na karę śmierci byli umieszczani w centralnym budynku więzienia w cześci zwanej Haus III ktora przylegała bezpośrednio do baraku – miejsca każni . Po zatwierdzeniu wyroku informowano skazańców o nadchodzącej egzekucji , byli oni przenoszeni do cel znajdujących się na parterze tego budynku zwanego „Domem Śmierci „ .Tutaj skazani zakuci w kajdany spędzali swoje ostatnie godziny: przygotowywali się na swoja ostatnia drogę korzystając z pomocy duchownych, pisali listy pożegnalne do rodzin , mogli po raz ostatni zobaczyć najbliższe osoby ( 41 razy małżeństwa zostały zamordowane w tym samym dniu ) . Egzekucje były przeprowadzane o świcie , w czasie masowych bombardowań Berlina w roku 1943 – 44 zostały przeniesione na godziny wieczorne i nocne . Po doprowadzeniu skazańca do miejsca każni, prokurator odczytywał wyrok i decyzje o odrzuceniu prawa łaski , więzienny kapelan odmawial krótką modlitwe i wieżnia przekazywano w ręce kata i jego pomocników . W tym okresie czasu obowiązki kata w więzieniu Berlin – Plötzensee ( 2891 egzekucji ) , Brandenburg – Görden (2743 egzekucji ) pełnił Wilhelm Röttger , jego pomocnikami byli bracia Arnold i Richard Thomas . Kat był urzędnikiem państwowym otrzymującym roczne wynagrodzenie w wysokości 3000 marek i dodatkowo za każdy wykonany wyrok otrzymywał 65 marek ,pomocnicy 30 marek. Naturalnie koszta pobytu w więzieniu i wykonania wyroku pokrywała rodzina skazańca ( 1,50 RM za dzień uwięzienia , 300 RM koszta sądowe , 158,18 RM opłata za egzekucje i 0,12 RM za znaczki pocztowe na „ Kostenrechnung „ ). Rachunki zostały wystawione tylko ofiarom , żaden z sędziów , prokuratorów , katów lub strażników więziennych nigdy nie został pociągnięty do odpowiedzialności karnej , bo przecież wykonywali tylko swoje obowiązki jako urzędnicy w legalnie działającym państwie !!!

Wyroki były w większości wykonywane przy użyciu gilotyny , pod koniec 1942 roku dodatkowo zbudowano szubienice umożliwiającą wykonanie jednocześnie 8 wyroków śmierci przez powieszenie .Ten rodzaj kary był przewidziany jako dodatkowe upokorzenie zdrajców Rzeszy , w 1944 w ten sposób zlikwidowano osoby zamieszane w zorganizowanie zamachu na Hitlera .

Sama egzekucja trwała kilkanaście sekund , jak wspomina pastor Hermann Schrader towarzyszący przy wykonywaniu wyroków „Nie przypominam sobie nikogo , kto by płakał, krzyczał albo się bronił .“

Zwłoki skazańców były przekazywane ,do Instytutu Anatomii i Biologii Uniwersytetu w Berlinie oraz Uniwersytetu w Greifwaldzie, służyły do szkolenia studentów medycyny i przeprowadzania badań lekarzy m.i.n. nad wpływem więziennego stresu na zdrowie ludzi. Po wykonaniu sekcji i sporządzeniu preparatów biologicznych , zwłoki były palone w krematorium i prochy grzebane w zbiorowych mogiłach , jeden z takich grobów znajduje się na cmentarzu Berlin-Treptow . W nocy z 3 na 4 wrzesnia 1943 roku w czasie nalotu bombowego angielskiego lotnictwa zostaje więzienie Plötzensee wielokrotnie trafione przez bomby , uszkodzony zostaje również Haus III z którego udaje sie uciec 4 więżniom skazanym na karę śmierci ( zostają po krótkim czasie złapani ) , uszkodzeniu ulega gilotyna . Zapada decyzja o przyśpieszeniu wykonania wyroków śmierci ,w godzinach nocnych 7 i 8 września 1943 roku zostało zamordowanych przez powieszenie na szubienicy około 250 osób .

Wyroki śmierci w więzieniu Plötzensee wykonywano do ostatnich dni wojny , opuszczone budynki więzienia zostały zajęte przez wojska sowieckie 25 kwietnia 1945 roku . W tym samym roku decyzją administacji alianckiej więzienie zostaje przeznaczone na więzienie dla małoletnich przestępców i pełni tą funkcje do dnia dzisiejszego . W roku 1951 powstaje Miejsce Pamięci Ofiar Narodowosocjalistycznej Dyktatury , została zachowana część budynku w którym wykonywano wyroki śmierci i postawiono mur – pomnik ofiar faszyzmu .

„Moja wielka miłość to Polska, to wolność, to tęsknota do kraju i najbliższych, to swoboda (…) Ważne jest to, by załopotały znów polskie sztandary, by nowe tym razem silne, dobrze wyposażone wojsko polskie stanęło na straży dawnych granic Polski. Boże, kiedy?” Wanda Węgierska – zapiski sprzed egzekucji w więzieniu Plötzensee.

Dla osób zainteresowanych odwiedzeniem tego miejsca mordów w Berlinie mapa lokalizacyjna:

https://www.google.de/maps/@52.5407,13.32237,17z

 

Relacja zdjęciowa z tegorocznych uroczystości oraz spotkania z naszymi przyjaciółmi z Berlina.

Raz jeszcze serdecznie dziękujemy za życzliwość, cały organizacyjny wysiłek i pomoc przy opracowaniu tej relacji poprzez przesłanie nam zdjęć z uroczystości przez Ryszarda Porzyńskiego, oraz materiału wprowadzającego do Mszy św i tutaj wykorzystanego – przez panią Annę Kokowską – Weinstok, organistkę PMK w Berlinie.

Dodatkowe zdjęcia pochodzą z indywidualnych zbiorów własnych członków NSZ Okręg Szczecin.

 

Czołem Wielkiej Polsce!

 

Comments are closed.