Eurodebilizm – kampania do Parlamentu Europejskiego

admin 6 kwietnia 2014 0

Celebryci, bokserzy, piłkarze, siatkarze, lesbijki, kabotyni – kandydaci do euroetatu tak fantastyczni jak dyrektywy unijne. Choćby te zakazujące importu zbyt krzywych bananów. Są to reprezentanci partii mętnego nurtu, rozkręcający festiwal euroentuzjastycznej miłości do unii. Prawda jest taka, że wodzowie tych partii nie traktują na poważnie eurowyborów. Chodzi tylko o prestiż i zrobienie dobrego wrażenia na wyborcach przed wyborami krajowymi. Ewentualnie taktowne odsunięcie na boczny tor „zasłużonych”, takich jak np. Jan Vincent Rostowski, który zadłużył kraj bardziej niż Gierek, a choć nie jest związany z żadnym regionem Polski, ostatecznie kandyduje z „Bydgoszczu”. Z europosady da się wycisnąć kilka milionów złotych w ciągu kadencji, więc jest się po co schylać.

Jedyne co może zainteresować laików tą kampanią, to jej kabaretowy charakter. Wiadomo, że żadnych poważnych haków na konkurencję nikt nie użyje, bo po co tracić argumenty na nieistotne wybory, skoro krajowe tuż, tuż? Więc musimy żyć ich śmiesznością. Na pewno bawi przekrzykiwanie się, kto jest większym euroentuzjastą. I tutaj PO próbuje wmówić opinii publicznej, że PiS, czyli partia która postuluje powołanie armii europejskiej jest eurosceptyczna. Zresztą ten PiS to już chyba wszyscy podgryzają. I media publiczne, które kontrolują opozycję zamiast władzy i nawet ojciec dyrektor, który podobno obraził się na prezesa. Jarosław dostał pstryczka w nos, od zaprzyjaźnionej rozgłośni, za pośrednictwem której Ziobryści ogłosili, że z ich list kandydował będzie bokser, Adamek Tomasz. Zresztą ci Ziobryści z Solidarnej Polski ośmieszają się na każdym kroku swojej politycznej egzystencji po oderwaniu się od Kaczystów. Leszek Miller rzekł o przewodniczącym Ziobro „kiedyś nazwałem pana zerem, ale myślę, że mocno pana przeszacowałem”. Sposób w jaki SP prowadzi bieżącą kampanię może wpisywać się w te słowa. Szarpana i nieprzemyślana, opierająca się o emocje. Poseł Mularczyk, przedstawiciel tej partii nie odstępujący na krok protestujących matek opiekujących się niepełnosprawnymi jest tego symbolem. Łatwiej jest zdzierać gardło w blasku kamer razem z okupującymi sejm domagając się od premiera wzrostu świadczeń niż znaleźć rozwiązanie systemowe. Przecież to porozumienie, które zostało zawarte i jest głosowane w sejmie to jest bubel zakazujący pracy pod groźbą odebrania świadczenia. Czy choćby posłanka Kempa wojująca z Gender. Wszystko na pokaz, żeby tylko zaistnieć medialnie. Tonący brzytwy się chwyta, a okręt pod banderą Ziobro tonie. Innymi aktorami tego kabareciku jest autokompromitująca się Palikociarnia z mistrzem samozaorania profesorkiem Hartmanem. Który debatował niedawno z posłem Wiplerem w Polsat News z aktywną sondą w tle, gdzie widzowie głosowali który dyskutant ma rację. Profesor 11%, poseł 89%. Ponadto prof. Hartman cynicznie powiedział, że chce wejść do PE dla pieniędzy. Nie ma się co dziwić, widocznie uczy się od takich mistrzów PR jak Janusz Palikot, który zbeształ członków swojej partii za to, że nie zrobili kariery na niepełnosprawnych w sejmie.

Article source: http://yzil93.salon24.pl/577698,eurodebilizm-kampania-do-parlamentu-europejskiego

Comments are closed.