Zamiast młodzieży… przeciętniaki zza granicy!

admin 3 września 2012 0


Czasem mam wrażenie, że ludzie odpowiedzialni za kształt polskiej piłki nie mają zielonego pojęcia skąd biorą się dobrzy zawodnicy. Nie zdziwiłbym się widząc działaczy PZPN-u i większości klubów ekstraklasy wertujących pole z kapustą, albo oczekujących na bociany. Jak to jest, że w takim kraju jak nasz tylko jeden zespół ma szkółkę piłkarską z prawdziwego zdarzenia? Mam oczywiście na myśli Legię, chociaż byłbym niesprawiedliwy nie doceniając w tym względzie Lecha Poznań. Na tle innych wypada naprawdę dobrze. To jedyne kluby, które chcą tworzyć zespoły na wzór europejski. Reszta urządza sobie swoiste połowy. Kiedy tylko otwiera się okno transferowe, scoutingowe wędki lądują w stawach Czarnego Lądu, Ameryki Południowej czy Europy Środkowowschodniej. I tak sobie rzucają, na chybił-trafił. Świadczą o tym owoce ich pracy, które bywają nadgniłe. Po wielkim transferze zwykle okazuje się, że te” wielkie talenty” wcale nie są takie wielkie, a nowi okazują się ligowymi przeciętniakami. Nieprzeciętne są tylko ich gaże. W ten sposób biedne i słabe kluby stają się jeszcze biedniejsze i jeszcze słabsze. A polska piłka nie ma z tego nic! Ani reprezentantów kraju, ani pucharów europejskich. Lekiem na to powinny być szkółki piłkarskie, każdy klub ekstraklasy musiałby stworzyć najlepsze warunki do kształtowania piłkarsko dzieci i młodzieży. Jakość naszej piłki zależy od klubów! To one odpowiadają za „produkcję” nowych graczy! Ten kto nie spełniałby tych wymogów, spadałby do niższej klasy rozgrywkowej. Po co bowiem ma zaniżać i tak będący w depresji poziom. Wyobraźmy sobie, że każdy polski ekstraklasowiec wnosi do rodzimej ligi takiego Żyrę, Borysiuka, Rybusa, Koscekiego, Możdżenia, Kamińskiego czy Wolskiego. Czyż to nie byłoby bogactwo?! Jest jeden problem… czas. Zapomniałem, że prezesi są bardzo niecierpliwi. Najlepiej widać to po pierwszym miesiącu nowego sezonu. Zwykle  niewiadomo już wtedy kto kogo trenuje. A… i oczywiście pieniądze, przecież według nich nie opłaca się inwestować w młodzież. Lepiej zapłacić krocie jakiejś gasnącej gwiazdce z zagranicy, albo sprowadzić hurtem kilku przeciętnych Brazylijczyków. Bo przecież nie mamy takiej młodzieży jak Holendrzy, Włosi, Hiszpanie czy Niemcy. No nie mamy! Bo sami nie szkolimy! Efekty są takie, że selekcjonerzy reprezentacji prawie czterdziestomilionowego kraju wyruszają ze szpadlami do Francji,  Niemiec, a nawet do Włoch, ażeby dokopać się polskich korzeni wśród tamtejszych graczy. Daje nam to nadzieję! Jak się okazuje ludzie z domieszką polskiej krwi też potrafią przyzwoicie kopać piłkę.

Artur Pokorski

Article source: http://pilkawsiatce.salon24.pl/445098,zamiast-mlodziezy-przecietniaki-zza-granicy

Comments are closed.